czwartek, 27 listopada 2008

Trzeba było pójść na Polibudę

Chciałabym- strasznie! - w tym domku mieszkać! Wygląda jednak na to, że jest trochę służbowy i związany z MPWiK. Stąd tytuł. Znajduje się na ul. Na Grobli, potoczne zwanej "Wodociągami". Na Wodociągach coś tam, mówi się.

We Wrocławiu jest dużo bardzo podobnych budynków, zawsze stoją przy jakiejś instytucji (np. ZOO), więc chyba były pomyślane jako służbowe biuro-mieszkania.

Spójrzcie proszę na to wejście!



Z jednej strony willa otoczona jest murem, w którym są takie oto drzwiczki. Są maleńkie, szpic nad nimi sięgałby mi najwyżej do ramienia. Podskakiwanie i robienie z lotu ptaka zdjęć:) wykazało, że za murem jest... ziemia do wysokości muru! Czyli że drzwi nie prowadzą do zaczarowanego ogrodu, tylko podziemnego korytarza?


Ogród też jest, ma w murze takież miniaturowe drzwi, a w nim - miniaturowe drzewa... Nie pytajcie, o co w tym wszystkim chodzi. Teraz nie wygląda to spektakularnie, ale latem... inny świat:


Jakby się nie dało w domu, mogłabym przynajmniej zamieszkać tu (stoi obok i są tam jakieś wodociągowe urządzenia... ale może się zmieszczę...):


Specjalnie dla Globalistki: taki widok jest po drugiej stronie ulicy - przeogromna wieża ciśnień, już nieczynna, w nocy podświetlana.


Linki do:
- eksperymentalnego teatru, który ma w wieży jedną ze swoich scen;
- znacznie lepszych zdjęć wieży współczesnych i sprzed wojny;
- do zdjęć z wnętrza (szczególnie je polecam!)
- tu zdjęcia dla miłośników przedwojennego industrialu (też gorąco polecam!)

13 komentarzy:

Ita pisze...

Uwielbiam Wrocław, dawno temu mieszkałam tam .Lubiłam chodzić starymi dzielnicami domków jednorodzinnych i się im przyglądać .A to co pokazujesz to jedno z moich niespełnionych marzeń o posiadaniu takiego domostwa,.Idę dalej gapić się na te cuda!
Pozdrawiam.

globalistka pisze...

To jest chyba mini-wieża ciśnieniowa. W Gliwicach takich wież jest bardzo dużo, tylko większe. Urokliwe miejsca. Wrocław i Gliwice mają wiele wspólnego. Potwierdza to zresztą historia.

Sara pisze...

Może to być mini wieża. Też mamy oczywiście takie, niektóre zagospodarowane inaczej (restauracja, galeria) i wiele osób uważa, że to jedne z najpiękniejszych budynków miasta. Ta wieżyczka musi mieć jakieś specjalne mini-przeznaczenie, bo naprzeciw stoi gigantyczna wieża ciśnień, w całkiem innym stylu. Wklejam poglądowe foto, choć niezbyt się udało... Teraz mieści się tam jedna ze scen teatru Ad Spectatores, podczas przedstawień publiczność i aktorzy przemieszczają się po halach, koronkowych schodach, dziwnych przejściach i jest okazja obejrzeć wieżę wewnątrz.

globalistka pisze...

Dzięki Saro za linki, zwiedziłam wirtualnie wrocławskie wieże :)
W kolejnym poście u mnie pokażę gliwickie. Pozdrawiam :)

Sara pisze...

Globalistko: również pozdrawiam serdecznie i czekam na wieże:)

Ita: bardziej niż miło to słyszeć:))) Ciekawam, co to za dzielnice willowe to były? Mam pewne podejrzenie, że Sępolno, Biskupin? Dzielnica cała z willi zaprojektowanych na konkurs architektoniczny... i te ogrody...

Ita pisze...

Zgadłaś.. Biskupin. ,ale masz nosa.
Pozdrawiam.

olla pisze...

Wrocław uwielbiam i jeżdżę tam gdy tylko mogę! Ostatnio wybraliśmy się tam upalnym latem. Popołudniową porą, wprost z gwaru ulicy weszliśmy przypadkiem do pustawego kościoła NMP na Piasku. W tym momencie śpiewaczka (akurat tam ćwicząca)zaczęła śpiewać mój ulubiony utwór-Ave maria Cacciniego, z towarzyszeniem organów. Słońce padające przez czerwone witraże oraz anielskie dźwięki obijające o gotyckie sklepienie sprawiły, że poczułam się obdarowana...

paula_71 pisze...

Buuuuuuu :( ja chcę do Wrocławia!!!Po tym Twoim poście i komentarzach tęskno mi się zrobiło za moim ukochanym miastem...
Ja swojego czasu zwiedzałam Krzyki,ale to prawda,że na Biskupinie budowali "perełeczki" zwłaszcza,jeżeli chodzi o architekturę modernistyczną.
Nie wiem czy wiesz,ale wieża ciśnień na alei Wiśniowej po wojnie miała być zburzona,podobnie jak wiele poniemieckich obiektów we Wrocławiu.Na szczęście znalazł się architekt,który przekonał ówczesne władze,iż wieża tworzy klimat jak w Paryżu wieża Eiffla i że nie warto jej burzyć.Jednak jak wiesz,wiele lat stała bez możliwości zwiedzenia jej.Na szczęście dzisiaj można wejść,obejść,pooglądać i jeszcze kawy się napić :)
A co do polibudy,zawsze możesz syna na nią nakierować,trochę czasu jeszcze zostało,ale kto wie,może się opłaci :D
Pozdrawiam

Sara pisze...

Olla - oj tak, też mi się zdarza wejść gdy ktoś akurat ćwiczy i jest to PIĘKNE! Raz chór ćwiczył do Wratislavia cantans i we wspaniałych warunkach - w prawie pustym kościele - mogłam sobie posłuchać. Zauważyłam, że dzień przed większymi świętami można polować na spacerze na takie treningi!

Paula: nie wiedziałam, że miała zostać zburzona. Jak dobrze, że czasem na właściwym miejscu znajdują się właściwi ludzie. "Odniemczanie świata" po wojnie to jeden z tematów, do którego się przymierzam. Info dla tych, co nie byli w b. wieży ciśnień na Wiśniowej: jest w niej kilka pięter, a na nich: restauracja, kawiarnia, piwna sala i na samej górze taras widokowy z parasolkami i stolikami, a na samym dole jeszcze sklep z winami. Tylko ceny trochę takie tego... Ale kawę można:)

Słuchajcie, dwa posty zaczynają się od "uwielbiam Wrocław"!

olla pisze...

Tak tak, spoczywa na Tobie Saro ogromna odpowiedzialność:)))

joanna pisze...

Saro, od osoby która własnie wróciła ze swej pierwszej wyprawy do Wrocławia usłyszałam, że jest piękniejszy niz Kraków i Warszawa razem wzięte ;)

Zajrzyj do mnie ;)

globalistka pisze...

Zapraszam Saro na mój blog - czeka niespodzianka :)

holka polka pisze...

przez 2 lata mijałam wieżę ciśnień, gdy wracałam wieczorem ze szkoły na mój ukochany Biskupin. Wydaje mi się, że wieczorem, podświetlona wygląda dużo lepiej niż w dzień. A tak przy okazji, pozdrawiam i miło przeglądać wrocławski blog:)