poniedziałek, 4 stycznia 2010

Znowu knajpa

Odkryłam Bla Bla Cafe, naprzeciwko wejścia do Aquaparku.
Dzięki przypadkowej rozmowie z mamą moim zdaniem kompletnie świrniętą na punkcie bycia mamą - i niekoniecznie mam na myśli pozytywne zakręcenie.
Z czego płynie trudna do zaakceptowania nauka, że dobre rzeczy mogą wynikać z kontaktów z ludźmi nawet całkiem naszym zdaniem walniętymi.

Stuprocentowo mama&baby friendly place. Maleńka, kameralna przestrzeń, dziecko się bawi różnymi rzeczami, a mama ma szansę. Ponadto do kupienia produkty lekko snobistyczno dzieciowe (ale bez przesady), różne zajęcia imprezy warsztaty, i jakkolwiek takie spotkania mnie nieco odrzucają, pójdę sobie pewnego razu zobaczyć, jak wyglądają zajęcia teatralne i muzyczne - dam znać, czytający mnie rodzice, co i jak:)

Na razie umówiłam się na trening wiązania chusty. Z noworodkiem w zimie nie jest tak łatwo wyjść. A tak go zamotam, zapnę na nim szeroki płaszcz i będę śmigać. W domu to samo - z wieloma czynnościami czekam, aż mały zaśnie, a tak siedziałby w chuście i może sobie spać lub nie. Tak to teoretycznie widzę. Ale najbardziej chodzi mi o swobodne wychodzenie z domu, czekam na chustę jak na zbawienie, umawiam się zasadniczo na po-chuście, liczę godziny do nabycia umiejętności wiązania chusty, no normalnie chusta nas wyzwoli.

Światy małych i większych dzieci się przenikają, że tak powiem:






Gąska i wózeczek rozjaśniają zimowy mrok, pluchę i szarość komunistycznego budownictwa. W tle kawałeczek parku; mój tato, którego to są tereny, pamięta, że w latach 70-tych park niczego nie udawał i był bez skrępowania poniemieckim cmentarzem, penetrowanym przez zachwycone dzieci.

Zawieszka ta wywołała sporo emocji (u mnie) - mały zadeklarował, że chce taką mieć i bym mu uszyła. Wybraliśmy więc kolor, szyję. Podchodzi:
-Nie chcę jej.
-Dlaczego?
-Gąski dla dziewczynek.
-Sam tak uważasz czy ktoś ci to powiedział? (z zapartym tchem, jak sam uważa, to sobie strzelę w łeb )
-Ktoś mi powiedział (żyję a inkrustowany pistolet wraca do pudełka uśmiechając się tajemniczo)
-Kto?..
- ...
Cisza. Nie do odtworzenia.

Oczywiście była moja płomienna przemowa, aż mi było głupio samej siebie słuchać, gąska dla wszystkich, gąska jako dobro wspólne. Uszyłam tą cholerną gąskę do końca i już ją potem chciał.

Czekamy, powiadam, czekamy niecierpliwie na idiotę, który go uświadomi, że w ciemności są potwory - bo póki co w ogóle się jej nie boi; że pan doktor jest za karę - bo póki co traktuje wizytę u lekarza jak imprezę itp.

A tu świetny pomysł - antresolka zamykana dziecioodporną bramką, wrzuca się tam dziecko i idzie na dół pić kawę, rozmawiać, patrzeć w białą ścianę, a dziecko obserwuje nas z góry przez półkule z piłeczkami. Można w nich mieszać ręką przez otwór. Fajnie byłoby mieć w domu.

Przepraszam za jakość, ale kosz gigant jako łóżko mnie urzekł. I jego cena też.

Bawcie się dobrze, w karnawale i w ogóle.

13 komentarzy:

Bobe Majse pisze...

Lubię Twój humor i dystans do wszystkiego, nawet do macierzyństwa, co jest rzadkie, a słuszne i cenne. Nie zginiesz, Dziewczyno ;)

druga szesnaście pisze...

aaa, dyskurs o gąsce i kwestia ciemności dają do myślenia.
z moich ulubionych idiotycznych prań mózgu:
(ja): zagaduję napotkaną dzidzię.
(dzidzia): mina niepewna.
(matka dzidzi)(z emfazą): nie bój się, pani cię nie zabierze!
(ja): naprawdę staram się nie wyglądać na krwiożerczą babę jagę.

powodzenia z plątaniem szmaty!

Sara pisze...

Geny, Bobe Majse, geny...:) Czasami chciałabym się nie dystansować, wierz mi:)

Pamiętam, że jestem Ci winna opowieść o koszernej restauracji...

A co do głupich tekstów do dzieci, jest też lustrzane odbicie tego, o czym piszesz, Druga Szesnaście - obca osoba podchodzi i pyta dziecko: pójdziesz ze mną? Chcę cię zabrać do domu. Ja: Hahahaha.... żeby dzieciak kumał, że to taki żart... gorzej, gdy osoba brnie dalej i mówi,że to nie żart.
Moje ulubione: jak będziesz niegrzeczny, to mama zachoruje/umrze (na szczęście nie doświadczyliśmy); kogo kochasz bardziej/kto cię kocha bardziej (niestety było, znów moja reakcja - hahahaha ale fajny żart przecież nie kocha się bardziej!..) oraz przebój wszechczasów: to cześć, my idziemy, a ty zostajesz. I dzieciak w panice podąża za rodziną. Fakt, grzecznie.

Przeczytałam na którymś blogu mądre rozwiązanie sytuacji, gdy dzieciak nie chce iść: my musimy już iść, a dzieci nie zostawia się samych, więc chodź z nami. Zawsze mi działało. Niestety blog mi umknął...

Królewna pisze...

Komunistyczny widok zza okna sprowadza na ziemię albo inaczej - stanowi brutalny kontrast między dzieciową kawą, a światem zewnętrznym.
Młody pewnie zacznie przynosić różne rewelacje z przedszkola ;) Wkurzające jest to, ile głupot się dzieciakom opowiada, w sumie kompletnie bez celu, tylko, żeby osiągnąć jakiś krótkotrwały efekt (typu: cię zostawimy). Swoją drogą, "idę bez ciebie" nie działa nawet na moją Mufę ;)

A, jestem też jak najbardziej zdania, że dobre rzeczy mogą wynikać z kontaktów z ludźmi całkiem walniętymi - ciągle się człowiek uczy, a tacy ludzie pomagają poszerzyć horyzonty i wiedzę o człowieku jako takim.

Pozdrawiam :)

druga szesnaście pisze...

(a raz w pociągu)(przejeżdżając obok zakładu karnego):
-mamusiu, a co tu jest?
-więzienie. jak będziesz niegrzeczna to mamusia cię tu zostawi.

autentyk.

ale to właściwie całe życie się za człowiekiem toczy - a jak tam w szkole/a masz narzeczonego/a dlaczego nie/a kiedy ślub/a czemu nie macie dziecka/a kiedy następne...aaaaa...

druga szesnaście pisze...

jeszcze raz ja.
a jakie masz zdanie w kwestii ruchomej szopki w kościele NMP na Piasku?
bo dla mnie to było jedno z mocniejszych doznań w moich szperaniach po Wrocławiu. z powodów wielu. :)))

Sara pisze...

To fakt. Sama nie zauważyłam wcześniej, że te pytania są kontynuacją idiotycznych pytań z dzieciństwa. W sumie to dalsze traktowanie kogoś jak dziecko (przypisywanie sobie prawa do wdzierania się w jego życie).

No mocny tekst z tym więzieniem:))))

Wspomniana szopka to kolejna trauma, też ze względu na to, że stoi tam cały rok:) Już to jest nienormalne:))) Może warto poświęcić jej osobny post?
Jestem też trochę obrażona na kościół NMP Na Piasku, bo udziela gościny gwiazdom Radia M. na wiece o dziwnych tytułach...

Natomiast sam budynek niczego sobie...

Co do walniętych ludzi, Królewno, mam podobne zdanie - choć nie jest mi z tym łatwo;)

druga szesnaście pisze...

o rety, nieświadoma radia M. byłam.
natomiast szopka wstrząsnęła mną estetycznie.
a że byli akurat goście dewizowi, pilnująca siostra włączyła papieża machającego z okienka.
jak byłam sama, to mnie nie zaszczycił...

Sorsha pisze...

Przeuroczy blog :-)

Królewna pisze...

Mnie się wydaje, że te pytania, o których wspomniała druga szesnaście, nie tyle są kontynuacją tych z dzieciństwa, ile chodzeniem z durnym prądem źle pojętej normalności - "30 lat bez męża i bez chłopaka? -> na pewno jest z nią coś nie tak!". Poza tym jestem zdania, że jak ktoś ma nudne życie, to za bardzo koncentruje się na życiu innych i nierzadko im to życie zatruwa.
Dobra, a Twojego bloga to będę musiała jeszcze raz w przed połową lutego przejrzeć, bo na kilak godzin zawitam do Wroca (jak Bóg da i ojczyzna pozwoli).

Sara pisze...

Świetnie. Zapraszam na kawę i spacer, jak temperatura pozwoli:))) Odezwę się na mejla.

ciapek pisze...

twój blog mnie uzależnił
czytanie go to dla mnie balsam
i chyba jesteśmy sąsiadkami osiedlowymi

Sara pisze...

CIESZĘ CIĘ OGROMNIE!!!
Nie prowadzę tu statystyk (może trzeba) i mam wrażenie, że czyta mnie kilka dosłownie osób:) Tym bardziej mi miło, że komuś się u mnie podoba, Sąsiadko:)