środa, 5 listopada 2008

Najpiękniejszy kościół świata

...znajduje się w Trestnie pod Wrocławiem.
Można wsiąść w autobus 120 z pl. Dominikańskiego i jechać do końca. Jest to autobus miejski.

Wszelkie uwagi o dziwnym defekcie mojego gustu są niestosowne ;)
Tak, ja tak naprawdę uważam, poza tym wszystko dobrze, dziękuję.

(Uwaga, teraz będzie długo i nudno.)


Wystąpił na "pocztówce" z poprzedniego wpisu i jak go odgrzebałam wśród zdjęć, nie mogłam się oprzeć, by tam znowu nie pojechać. Jest przeze mnie obfotografowany, obśniony, obchodzony wielokrotnie wkoło, obtęskniony, gdy wyjeżdżam, nieomal obcałowany w każdą cegiełkę. Dzisiaj dzięki rewelacyjnemu jak na listopad światłu udało się zrobić znów mnóstwo zdjęć, częścią których się dzielę. Po długim wahaniu, czy nie są za osobiste (!). Po czym postukałam się w łeb w ataku zdroworozsądkowego myślenia, bo jak można się takim cudem nie podzielić.

I dodam jeszcze, że parafianie bardzo, ale to bardzo o niego i cmentarz dbają, są świetnie zorientowani w jego historii i chętnie o niej opowiadają. Myślę, że to robota księdza. Bo jest i cmentarz, właściwie w związku z niedawnym świętem mogłabym go pokazać, ale bez tego wstępu nie wiadomo byłoby, o co chodzi.




Willy zginął w 42 na Wschodzie:

Cudne okno:

Cudna dzwonnica, niestety zegar nie działa:

Coś nowego: obelisk z listą nazwisk i coś, co nie wiem, czym jest; trzeba będzie zapytac kiedyś księdza:

Synek pokochał kulę i ją ciągle obejmował i całował:

Urzekła mnie ta pojedyncza, osobista, cięta hortensja, a nie doniczkowa, marketowa chryzantema. Pisałam już, że parafianie bardzo dbają, ale to przekracza znaczenie słowa "dbałość".

Wejście z zwenątrz do maleńkiej zakrystii:

Na pamiątkę:


9 komentarzy:

festoon pisze...

I synek z kulą i ta hortensja...Nie ma to jak doza nostalgii nocną porą...
Podoba mi się także miejsce,w którym ten kościół stoi,takie jakby go kto wyrwał z kontekstu innych budynków i wstawił na tajemniczą polankę,żeby Sara i inni mogli go odkryć:)

Asia pisze...

Cieszę sie bardzo z tego wpisu bo nigdy tam nie byłam a wygląda rzeczywiście baaardzo urokliwie. Teraz to pierwsze w kolejności miejsce na następną krótką wycieczkę.

Królewna pisze...

...ślicznie... a najfajniejsze jest to, że parafianie i ksiądz kochają i dbają :)

Sara pisze...

Tak; pewnego razu spotkałam grabiącą liście babcię. Gdy powiedziałam, że lubię ten kościół i często przyjeżdżam popatrzeć, strzeliła mi taki wykład, że zaniemówiłam. Za uchylonymi drzwiami coś sobie robił ksiądz i uśmiechał się z dumą pod nosem w sensie: moja szkoła... Cmentarz, który na pewno jeszcze pokażę, jest po prostu wymuskany, choć oczywiście widać ząb czasu itd. Ci ludzie dbają o groby kompletnie im nieznanych osób jakby to byli ich bliscy. To jest niesamowite. Na grobach sprzed 150 lat i z II wojny światowej zawsze stoją znicze; niektóre groby są takie bardziej symboliczne, bo np. rozbita tablica nie wiadomo dokładnie, gdzie stała - wtedy zarys grobu przed tablicą ułożony jest z gałązek.
Tyle się mówi o smutnych losach cmentarzy po przesunięciu granic, tu widać, że zamiast o tym gadać i rozdzierać szaty, wystarczy - po prostu - dbać. A może i faktycznie, Królewno, w jakiś sposób kochać. Większość ludzi w tej małej parafii, z tego, co się zdążyłam zorientować, to osoby starsze, które przeżyły wojnę. Może to im paradoksalnie pozwala spojrzeć na różne sprawy z innej perspektywy.

Festoon - faktycznie polanka jak się patrzy, ale cała miejscowość jest taka. Domki dobrze zachowane, dość mocno inne od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Brak domków-gargameli... Chciałabym tam zamieszkać, ale póki co nikt się nie wyprowadza... A stan domków jest taki, że chyba musiałabym znosić hulanie wiatru i przeciekanie. Nie mam nic przeciwko... remoncik własnymi ręcami, za cenę takiego sąsiedztwa - chętnie. A co do nostalgii - nie jest to moim zdaniem ten nastrój, jak się patrzy na miejscu. To jest raczej wehikuł czasu, jakby siedemnastowieczni parafianie mieli zaraz zacząć się schodzić. Spokój, naturalność, i wszystko jest bardzo, bardzo prawdziwe.

Asiu - no to się cieszę, że się przydało do czegoś:) W ogóle jeżdżenie do końca podmiejskimi liniami jest bardzo pouczające i odkrywcze:) Praktykuję, w różnych kierunkach i miastach:)

paula_71 pisze...

Saro ja tak z innej beczki :) bo chcialam skrobnac cos apropo ciazy i dzidziusia.Wiadomo jak to jest,kazde dziecko jest inne i kazde najukochansze pod sloncem,chetnie slucham rad innych mam,ale tak naprawde stawaiam na swoja intuicje,co ma byc to bedzie.Nieprzespane noce-trudno jakos sie bede musiala przemeczyc(albo sprzedac dziecko cyganom :P)Jak narazie to jest pelen luzik,mam nadzieje,ze tak pozostanie :)
A co do kościoła,to przyznam szczerze iż pomimo mojego wykształcenia nie słyszałam o nim(nie wiem czy mam sie wstydzić:).Nic straconego,jak już będę w końcu znów mieszkała w naszym pięknym kraju i moim kochanym mieście,to Trestno będzie moim celem wycieczki.Czekam na inne ciekawe propozycje wypadów za miasto,wtedy będę mogla ułożyć sobie cale trasy do zwiedzania :D Dziecko pod pachę i będę nadrabiać zaległości:P
Pozdrawiam!

Sara pisze...

Pewnie, że pod pachę, w chustę czy wózek czy co tam Ci wygodnie. O ile dzieciak jest zdrowy, nie ogranicza w wypadach. Na początku nawet o jedzenie i jakieś jego podgrzanie nie trzeba się martwić, o ile jest mleko z biusta zawsze przy sobie!:) Właściwie wypady są moim zdaniem łatwą formą aktywności z dzidzi, gorzej z takimi, przy których trzeba skupić dłużej uwagę, np. napisanie czegoś. Korzystam z pomocy ZAUFANYCH osób jak tylko proponują;) - mogłam zorganizować to sobie wcześniej, byłoby mniej zaległości:))

Zaintrygowałaś mnie tym swoim wykształceniem - napisz coś więcej! Jak chcesz, to na mejla - maniak we mnie zwęszył kopalnię info!

P.S. Albumik kończy się robić.

joanna.ka pisze...

Urokliwe miejsce- cieszę się, że nam je pokazałaś i opowiedziałaś. A ludzie...Jak z innej bajki...Dobrze, że jeszcze są takie miejsca :)

olla pisze...

Saro, a może kiedyś sfocisz ruchomą szopkę z kościoła enempe na Piasku? Moje dzieci bardzo się nią zachwycały :))

Sara pisze...

Olla - sfocę specjalnie dla Twoich dzieciaków, choć prawdę mówiąc obraziłam się trochę na ten kościół. Kilka miesięcy temu miał tam miejsce "wykład" jednej z szych radia mocno mnie dobijającego, przy pełnym "audytorium" - nie powiem w tym kontekście: przy pełnym kościele - leciały z ambony durne antysemickie kawałki i żarciki, a tłum rechotał... Nie wiem, czy decyzja o tym spotkaniu należała do proboszcza czy była mu narzucona, ale on jest jakby gospodarzem i wysmażyłam do niego list, że sobie nie życzę, choć nie jestem jego parafianką, ale to moje miasto i trudno czasem nie skorzystać z tego kościoła. I nie podoba mi się to, i nie tylko mi pewnie, by sobie na przyszłość wiedział. Taki ładny kościół i kurde musieliście mi to zrobić, teraz już nie chce mi się tam wchodzić. Nabluzgałam (oczywiście nie dosłownie) i mi się lepiej zrobiło, i tyle... Nie chciałam już jechać z grubej rury i pisać mu o sprofanowaniu świątyni itp, choć tak uważam. No. A teraz będzie okazja się z Na Piasku przeprosić, bo w końcu jeden (?) wyskok wobec całej jego historii nie może przeważyć. Nie może wygrać.
A szopka w nim jest czynna cały rok:))))))