wtorek, 28 października 2008

Zmiana czasu

Czas w sklepach zmienił się niepozornie na pozornie bożonarodzeniowy, adwentowy, jakiś taki pogański.

Joanna uwagą o filiżance mojej kochanej, która stanowi tło wszystkich możliwych zdjęć prezentujących coś małego na moim drugim blogu, skłoniła mnie do opowieści o sklepie AlmiDecor; a robię to tu, gdyż jest to firma wrocławska, tj. właściciele/pomysłodawcy są wrocławianami.

Jeśli ktoś chce sobie wyrobić zdanie o niej, a nie ma pod ręką salonu, może spojrzeć na ich stronę, bo te moje zdjęcia nie oddają ogólnego efektu. EFEKT jest chyba słowem-kluczem. Spacery po tym sklepie są bardzo odprężające, bo autorom bardzo, ale to bardzo się udało przy pomocy muzyki, zapachu i egzotycznych mebli z egzotycznego drewna stworzyć izolowany światek; po kilku krokach wgłąb mózg radośnie rzuca w kąt rzeczywistość, postanawia zostawić zajmowanie się innymi sprawami i bawi się. Meble ustawione są w przemyślane, spokojne aranżacje - małe deja-vu z początku XX w.; wygodne gabinety dla panów, przedziwne przyjęcia, sypialnie usprawiedliwiające swój bardzo naturalny przepych 'tutejszym', trudnym dla Europejczyka klimatem - bo rzecz dzieje się jakby w Indiach, a potem jeszcze dalej, na Wschód, na Wschód, do Chin, Japonii... w naszym imperium słońce nie zachodzi... ale trzeba czasem ochłodzić się napojem z wytwornego naczynka, zdrzemnąć się zasunąwszy moskitierę, a mały, tubylczy chłopiec z palisandru poda nam potem ręcznik i gazetę... Taki to światek.

Ceny - nie wiadomo, czy płakać nad swoim brakiem przedsiębiorczości, czy sie cieszyć, że w kraju są ludzie, których na AD stać. (Porcelana co jakiś czas ma wyprzedaże 50% i stąd pochodzą moje różne słodkie filiżaneczki.) No niektóre sezonowe drobiazgi są mniej bolesne, a drobiazgów do dekorowania jest mnóstwo.

Co roku na Święta wymyślają przeróżne różności.

Tym razem poszli w kicz kontrolowany:

To poniżej to bombka (szklana z dodatkami):

Tu lalunie fruwają:)

Tu coś dla miłośniczek zwiewnych elfów... (wybaczcie jakość)


...i elfów bardziej przy kości:



Kolejna teściowa:


I coś dla fanów Filipa z Pszczółki Mai:

...i bajki o czarodziejskim flecie...


Tu lepiej już wyszły zdjęcia zastaw. Pokazuję te, które akurat mi się podobały, ale jest wiele innych wzorów. Wszystkie proste.



A tu foki (naturalnych chyba rozmiarów) wybrały się na egzotyczną wycieczkę. Właśnie dotarły do hotelu.

6 komentarzy:

globalistka pisze...

Mamma mia! Saro, dzięki za ten post:) Ubawił mnie bardzo. Tytuł zwodniczy, myślałam, że piszesz o zmianie astronomicznej czasu:) Zdjęcia rewelacyjne! W Gliwicach też jest Almi Decor. Pójdę i kupię sobie tego elfa albo elficzkę? przy kości:)) Teściową jeszcze nie jestem. Ale może niedługo?
Foki boskie, komentarz jeszcze lepszy :P Lubię twoją ironię:) Pozdrawiam :))

Asia pisze...

echhh bardzo lubię ten sklep...Zawsze jak tam wchodzę chłonę oczami piekne przedmioty a jak wychodze powtarzam jak mantrę; jak będzie mnie w końcu stać to na pewno będe tu kupować...Mnie najbardziej podobają sie ich komody, komódki, barki, szafy, wieszaki...Właściwie wszystko:)Musze podejść(pracuję niedaleko Galerii Dominikańskiej)i zerknąć na kolekcję świąteczną...
Słodkie te foki:)

Sara pisze...

Cieszę się, Globalistko, że przyczyniłam się do Twojego dobrego nastroju:)

Asiu - mi też się podobają meble, chciałabym mieć takie orientalne łóżko (i gabinecik, i kieliszki...) Ale myślę też sobie, że pewnych rzeczy nie kupiłabym niezależnie od wysokości zarobków. No bo np. maleńka szafeczka typu nakastlik za 3000 to tak głupio trochę... Co innego cała reszta:))))

festoon pisze...

Tia...Z Almi Decor mam piękny talerz na ciasto/owoce,ale dostałam go w prezencie,mam też stamtąd kilka innych rzeczy,ale kupionych jak była obniżka.Tylko wieszaki "HIS","HERS" zaszalałam i kupiłam "normalnie".
A te bombki coraz bardziej cudaczne,niby jajcarskie,do pooglądania,ale jakoś chyba bym sobie nie powiesiła tego na chojance;)

joanna.ka pisze...

O, Saro wiesz co uwielbiam :))
To mój sklep! Nie przepuszczam żadnemu i zawsze, ale to zawsze tam wchodzę i chłonę atmosferę. W Warszawie firma jest już w każdym centrum handlowym (i dobrze!), w Arkadii jest nawet mała kawiarnia/restauracja w środku sklepu z pysznym jedzonkiem robionym na oczach klientów :)
Ze swoim ślubaskiem mamy różne gusty w urządzaniu wnętrz - w Almi jesteśmy zgodni - jeśli kiedykolwiek będzie nas stać urządzimy dom [a jeszcze go nie mamy;)] w tym stylu.
Ale, ale... pojawia się już sporo mebli i przedmiotów takich, jak w Almi i warto szukać gdzie jest taniej...

Sara pisze...

Festoon - tabuny cudzoziemców kupują te bombki, ja bym sobie też nie powiesiła, ale głównie dlatego, że nie lubię elfów i elfomanii... Fokę za to bym chciała do przytulania.

A ja mam 2 filiżanki i ramkę (tą dostałam), świeczkę zapachową - faktycznie wali cynamonem, ale głównie, gdy się nie pali - zapalona jakoś nie pachnie o dziwo - więc leży w łazience i całą ją wyczuwalnie zapachnia. No i serwetki kiedyś się skusiłam w celach dekupażżż...

Joanna.ka - o, miło słyszeć, że się "naszym" powodzi! Jedzenia tutaj nie ma, na pewno się udam, jak będę w Warszawie!!

A te tańsze meble - one są sprowadzane, myślę, że znajomość z jakimś np. Chińczykiem mogłaby pomóc... Uderza mnie, że część tych rzeczy, gdyby jedna z drugą craftladies usiadły, machnęłyby w pół godzinki...:)