Ciekawam, jak Wy - ja uwielbiam wcześnie rano, spokojnie do kawy czytać, gdzieś tramwaj będzie szedł inaczej, gdzie pękła rura itp. Co myśli pani Zosia z kwiaciarni na jakiś osiedlowy temat. Kotki do oddania. Nowa wystawa w muzeum. Remont i objazd. Takie rzeczy.
W poczuciu heimatowości zaczynam sobie dolnośląski dzień:)
No tym razem mniej przyjemnie. Żebyście sobie nie pomyśleli, że jestem piewcą tolerancyjnego Wrocławia z plakatów... ;)
Otwieram lokalny dodatek Wyborczej, a tam tak:
Też miałam zdarzenia z tej kategorii, ale w zestawieniu z przygodami tego studenta były niezwykle subtelne. Jak je posegregowałam, okazały się jednak refleksjogenne:
Idę ulicą z kolegą z pracy. Ktoś do mnie mówi: "żydowska dziwka". Słowo "dziwka" śmignęło mi koło ucha i poleciało dalej w ogóle nie dotykając, ale "żydowska" wywołało głębokie zdziwienie. Kolega był owszem śniady itd, ale z Egiptu. Odwracam się, by posłać stosowne spojrzenie i widzę dwoje dzieci z podstawówki. Przychodzi myśl, że jak powiem, że się zdeczko mylą - ten facet jest Arabem i muzułmaninem - nie będą wiedzieć, o co mi w ogóle chodzi. I że musieli taki tekst usłyszeć od dorosłego - w domu?
.........................................................................................................................................................................
Romskie dziecko wyrywa się tacie i biegnie prosto na ulicę. Jestem znacznie bliżej niż tato. Nie chcę przestraszyć i tym samym przyspieszyć dziecka biegnąc za nim, więc kucam i wołam możliwie wesoło: chodź do ciotki. Dzieciak faktycznie zmienia kąt i wpada mi w ramiona. Nadchodzi tato i oprócz normalnego stresu widzę wyraźny szok, że tak zrobiłam.
..........................................................................................................................................................................
Pytam o cenę czegoś w sklepie przy Rynku i dowiaduję się, że 25 zł. Za chwilę pyta o to samo niemiecka para i dowiadują się, że fynfundfyrtiś. Jestem w takim szoku (sprzedawca nie liczy się z moją obecnością), że stoję z otwartą gębą jak na filmach i nie robię nic.
...........................................................................................................................................................................
Trochę obok tematu, ale nie do końca. Znajomi opowiadają kawały o gejach. Nagle czuję się strasznie zirytowana i mówię, że nie życzę sobie, by przy mnie opowiadano takie kawały. Zdziwienie i pytanie, czy może znam jakiegoś geja, bo jak tak, to nie o nim, to oni przepraszają. Postanawiam być wredna i mówię, że nie znam. "No to o co ci chodzi?"
............................................................................................................................................................................
We Wrocławiu jest mnóstwo Azjatów, widoczne są szczególnie żony panów pracujących tu chyba na kontraktach. Wydaje mi się, że spędzają one dzień raczej w swoim towarzystwie, na zakupach, z dziećmi, na spacerach. Nie integrują się chyba za bardzo. W każdym razie środek dnia, centrum handlowe, dwie skośnookie panie na zakupach. Słyszę za sobą fragment rozmowy: "Chodzą we dwójkę, bo się boją."
:) :) :)
Pozdrawiam mocno.

